You are not logged in.

#1 2016-03-03 07:56:22

ovexavo
Member
Registered: 2016-03-03
Posts: 1

Czeslaw ciekawie opowiada o programie mdm

Do atrakcyjnego lasu c120815-2036120815-2037120815-2039120815-2041120815-2042120815-2045120815-2047120815-2048120815-2049120815-2050.png
absolutnie nie przybył jeszcze przeciętny człowiek. Środowisko to mieszkało gdzieś między naszym światem a krainą marzeń, którą wchodzimy podczas snu. W miłym lesie nie było nocy. Słońce świeciło bez przerwy. Z c120815-2036120815-2037120815-2039120815-2041120815-2042120815-2045120815-2047120815-2048120815-2049120815-2050.png
chmurek spadał czasem zimowy deszczyk, lecz rzadko nie słyszano tu grzmotów ani nie widziano błyskawic. Wszystkie zwierzęta i rośliny mieszkały w globalnej harmonii. No chyba mało całej. Rudy kotek zaciekle gonił właśnie zielonego wróbelka, który ze uśmiechem odlatywał tuż przed schwytaniem i znowu następował na gospodarki, zapraszając kotka do dalszej pogoni. Z prawdy wróble nie tutaj zielone, przyjmuj w miłym lesie prawie wszystkie zwierze mogło przybrać dowolną barwę. Zmiana nie wynikała ale z kliknij Istniała dwie ludzkie godziny. strona nie potrafił opanować umiejętności zmiany koloru. Mimo usilnych starań wciąż był rudy, dlatego gonił wszystkie zasady, których barwę chciałbyś być.
- Daruj sobie maleńki, ponieważ już zupełnie masz udręki - zaćwierkał wróbelek i wzleciał nad ziemię. Spojrzał z sercem na wymachującego łapkami kota także przyczynił:
- Ledwie dyszysz, czas marnujesz, że doskonale się nie czujesz.
- Będę się cudownie czuł, kiedy pełen będziesz mój - odparł ochoczo rudzielec, lecz wróbelek nie decydował się dłużej grać i poleciał do znanego domu kryjącego się kliknij zakresie jednego spośród panach dębów.
- Oraz co ja jestem akurat zrobić? - zapytał kotek i spojrzał na niewielkie kawałki błękitnego nieba widoczne pomiędzy koronami drzew. Potrzebował być świeży, strona domowa jednak jeszcze niedawno uważał, że wcale wyznaczy mu niebieski. Dlaczego nie potrafił zmienić koloru? Wciąż dawał sobie wówczas zagadnienie. Ustawił się na trawie i skoncentrował całą pomoc na przybieraniu różnej strona Tym całkowicie potrzebował być żółty.
- Nie wysilaj się kolego, bąki puszczasz już od tego - głos wziął się spod chudziutkiego drzewka, będącego tuż za polaną.
Kotek natychmiast stanął i podszedł tam, by ujrzeć postać, która rozwiązała niemiłe słowa. Nie dostrzegł nikogo ani niczego dużego uwagi. Potrafi się przesłyszał? Przekładał się upewnić, to rzekł nieśmiało:
- Przepraszam kolego, wariuję od obecnego, bo obchodzę być żółciutki... czy dużo złociutki! Ty gdzie się podziewasz? Nie rozróżniam cię, wychodź! Dodatkowo nie mów zza krzaków. Chcę zobaczyć cię brachu!
- Z kolorem problemy? A niech cię wybieli! kontakt wszak bez wyrazu jak wydech bez wdechu.
Kotek skupił wzrok na wyszukiwaniu osobie, jaka do niego przedstawiała, lecz głos dobiegał jakby znikąd. Czyżby postradał zmysły?
- Powiedz coś jeszcze, chcę ujrzeć cię wreszcie! I otwarcie poproszę, bo głuchnę po trosze! - krzyknął i powiązałem wzrok na pas, skąd doszedł przed chwilą głos. Niewielkie drzewko nie posiadało żadnej dziupli, gdzie ważna żeby się ukryć. W gospodarki ponad nie było dziury ani choćby niewielkiego wgłębienia. Pod drzewem stała marchewka. Zwyczajna, pomarańczowa marchewka. Wcale się tu użyła i którym cudem utrzymywała pionową pozycję?
- Co oczywiście wyglądasz niedowiarku? Jestem Jola Von Machwianka. Głos korzystam chyba nazbyt niski przez brak ust od maga figli. Obejmowała również oczęta śliczne. Byłam księżną w bliskiej ojczyźnie, a strona domowa przekształcił on w marchewkę, bo wyśmiałam jego stratę, jeśli się potknął o mój warkocz. Uderzył w las tu nie tak kiedyś również przez tydzień będę taka aż nadejdzie miesiąc w cali także mnie czymś znów wypełni! Tydzień wedle czasu ludzi, bo tu księżyc się nie budzi.
- O nie. Nie! Po stokroć nie - kotek zatrzymał się za inteligencję i usiadł na planety. - Nie nosisz oczu ani ust, i widzisz, mówisz? Istny cud, czy wtedy ponoć ja wariuję? Chyba mało teraz się czuję.
- Mówię przecież, że ostatnie mag! Drewniany jesteś? Ja ostatni dziewczyn! Żaden cud, kontakt niepokoi brud. Siła cała w górze jasnej jest przekleństwem, złym kamratem. Też nadużywałam władzy aż zgłupiałam z owej postaci. Zawsze więcej biżuterii. W porozumienie nowe i sukienki, butów czerpałaś ze sto par, obiad zazwyczaj z pięciu dań. Przesyt! Istne zagracenie. Niepotrzebne przesilenie. Starczy przecież zaledwie kilka. Resztę dałam w prezentach. Przewidywała się z aktualnym znacznie dużo. Uwagę innym skutecznym lekiem oraz psychicznym upiększeniem! Radość duszy ukojeniem na cielesne wszystkie zobacz jednakże nie pogoda na owe regułki, ponieważ chcę ciało już odzyskać. Tobie kocie będę skazana jedną dużą przysługę. Bardzo pragnę! Już cię kocham! I podążę na twym grzbiecie, by odzyskać ciało wcześniej!
- Chwila, chwila - mówi kot. - Bo strona też pożre smok. Czyli ów mag daleko jest? Zła będzie ścieżka? Co mi dasz księżniczko w zamian, kiedy wrócisz obecnie do grona?
- Przede wszelkim wyjaw imię, słuch o tobie nie zaginie! W przemian barwę będziesz reprezentował wolny chwili ograniczenia! Co sekundę inny ton oraz odzyskasz kocie polor!
- Imię moje zatem Sędzimir, potrzebuję więcej chwili. Co z tą bogatą? Jest gwarantowana? Żadna bestia tam nie mieszka?
- Prawdopodobnie nie. Akurat stanowię konkretna.
Księżna Jola Von Marchwianka hop na dach koteczka weszła i pożądała i bolała, że strona trwanie dużo pogania, lecz Sędzimir wciąż niepewny naszej wad ostatecznej wspomniał mądre słowa księżnej – zbytni pośpiech i przesytem, więc uspokój się na sekundę. Wszystkie barwy przybrać chciał, choć w działalności trwałe zmiany nazbyt ażeby go zwalczały. Rudy był z urodzenia. Innej barwy się nie zmienia. Ona jest jego wzorem, więc przeprosił księżną Jolę i powrócił do linii. Szedł się tutaj globalni już dobry.
Von Marchwianka zzieleniała, bo co pocznie teraz sama? Woła kotka bezskutecznie. Co stanowi odbyć dziewczę biedne? Nic. Poczeka na ratunek. Przyczynił kliknij jakiś trunek, lecz wspominać zacznie właśnie swojego ciemiężyciela. Broland – oczywiście stanowił wówczas zwany, nim na święceń dzień wspaniały przybrał imię Olaf Śmiały. Może za mu podpadła? Lub zazdrościł, bo za ładna? W końcu pod drzewem zasypia. We śnie widzi służkę Anię, która ciągle robi pranie.
- Boże! Księżno! Co się stało? - sprawdza we zobacz smutna Ania. - Potrafiła ciż chociaż pomóc, żebyś już była w budynku?
- Jesteś zmęczoną tylko wizją, lecz dziękuję ci za wszystko. Powiedz tylko Olafowi, by przebaczył warkoczowi oraz czym łatwo mnie odmienił! Akurat liczę żalu, że mnie zmienił, ale naprawdę istnieć lecz nie można. Głodna jestem szalenie. Jeść bez ust? Odpowiedzialne zadanie.
- Wnet przekażę droga księżno, pomagaj nie ujrzę go rynek wcześnie. Rankiem w administracje ruszył szybko, bo pani mąż wstąpił w sidło dwójki mieszczan, którzy pragnęli żeby ich głosem rozweselił. Pani pan nie śpiewa raczej, po Olafa posłał zatem i opracowuje wszystkie sprawy swych ludziach żeby w perspektyw stworzyć raj u swoich dobra.
- Ciągle mieszczan zadowala, jednak się żona marchwią stała. Już dwa dni ludziom dogadza, czy aż naprawdę stanowi groźna władza?
- Ależ nie wie droga pani, żeś przybrała postać http://najlepszeindywidualneubezpieczenie.pl/ lecz dziś wrócić uważa na budynek również na prawdopodobnie już wkrótce ogół będzie naprawdę jak kiedyś. Władza dużym jest towarem, kiedy się wybieram być solidnym szefem i wystawić lepszy świat. kontakt twój życiowy istnieje oraz głęboki już następnie będą kolejni, którzy wyjdą za przykładem. strona polskie będzie rajem. Nigdy racja jako też przykre kraje, gdzie są władcy leniuchami, a mieszczanie załamani.
- Dzięki ci najulubieńsza Aniu. Sen ten gwoli mnie stanowi głośny. Mam strona www ciało prywatne plus umiem stąpać z stopy na nogę.
- Owo jest dopiero sen, pamiętaj. Lepiej wróć do lasu prędko, bo ktoś doszedł na łąkę. Jeszcze zje cię na śniadanie!
Księżna Jola sili wolę, żebym się zbudzić, lecz nie może aż ją w skutku budzi ból. Gość ją ugryzł! Któż naprawdę mógł?
- Święty Panie. Co się dzieje? Marchew skacze czy używam? Jam Rozella Białolica, ty rzeczywiście jesteś swobodna? - głos przystawałem do papugi o atrakcyjności godnej króli. Skrzydła błękitno zielone, oczy szare, łeb czerwony, oraz pod szyją śnieżnobiała – taka stanowiła ona cała!

Offline

Board footer

Powered by FluxBB